Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ★★★☆☆. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ★★★☆☆. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 grudnia 2016

Blogmas#2-Ludzie bezdomni-Stefan Żeromski


Szczerze Wam powiem, że Ludzie bezdomni byli moją lekturą, ale zdecydowałam się napisać o niej trochę szerzej, niż na kilka wersów w zbiorczej recenzji. Powodem tej decyzji były moje bardzo mieszane uczucia co do tej pozycji. 

Żeromski przedstawia tu społeczeństwo polskie w okresie zaborów. Głównym bohaterem jest doktor Judym, który pragnie pomóc ludziom, których nie stać na lekarzy. Jest zapalonym idealistą, który stawia dobro innych ponad swoim. Pragnie uszczęśliwić każdą biedną i potrzebującą osobę.

Jeśli chodzi o moje ogólne wrażenia o tej książce, to podobała mi się, ale niestety była bardzo nużąca. Mimo, że cała fabuła przypadła mi do gustu i ciekawie śledziło mi się losy bohaterów, to w pewnych momentach byłam okropnie do niej zniechęcona. Każde kolejne słowo było trudniejsze do przeczytania, a rozdział wydawał się wręcz niemożliwy do pokonania. Myślę, że to kwestia stylu pisarza, który często za bardzo skupia się na opisie przyrody, czy miasta. Takie wstawki nie wadziłyby mi za bardzo, gdyby nie to, że potrafiły być rozszerzone na dziesięć stron.


Jeśli chodzi o bohaterów, to bardzo trudno określić mi uczucia, jakimi do nich pałam. Judym jest idealistą, co nie bardzo przypadło mi do gustu, ponieważ ja z reguły jestem realistką i nie potrafię sobie wyobrazić osoby tak bardzo optymistycznej i żyjącej w swoim świecie jak on. Jednak z drugiej strony bardzo podoba mi się jego chęć i zaangażowanie w pracę na rzecz ludzi, którzy są bardzo potrzebujący i jednocześnie za biedni na profesjonalną pomoc lekarzy. Drugą osobą, która także jest bardzo ważnym bohaterem, czy raczej bohaterką, jest Joasia. Kobieta, którą Judym spotkał w Paryżu, gdzie mieszkał i poznawał swój fach. Joasia jest osobą, jak dla mnie bardzo nijaką. Budzi ona moje współczucie, ale nie będę Wam zdradzać szczegółów,  które możecie poznać, kiedy sięgnięcie po tą pozycję. Jednak to tyle, jeśli chodzi o moje uczucia względem tej osoby. Podsumowując, jeśli szukacie charakternych bohaterów, mających swoje zdanie, do którego potrafią przekonać innych, to raczej nie znajdziecie tu osób spełniających te kryteria.

Sama akcja jest dość prosta, jednak nie rozwija się ona szybko i dość trudno się na niej w pełni skupić. Ja także miałam z tym problemy i powiem szczerze, że po jej skończeniu musiałam sięgnąć jeszcze po streszczenie, by w pełni się z nią zapoznać i zrozumieć cały ciąg przyczynowo-skutkowy. Mimo, że ciężko się ją czyta, to bardzo mnie ciekawiła i nie mogłam się doczekać jej rozwoju. Jednym słowem, mimo że ciężko było przez nią przebrnąć, to moja ciekawość zwyciężyła. 


Muszę też wspomnieć o tym, że sam rozkład treści był dość niecodzienny. Raz mówimy o Judymie, później nagle przeskakujemy do wątku Joasi, by zaraz skupić uwagę na bracie Judyma. Bardzo chaotycznie rozłożone historie, które przeplatają się wzajemnie wpływają na naszą dezorientację podczas czytania.
Podsumowując, jest to książka dla wytrwałych, którzy potrafią się skupić i wykrzesać z siebie chęć do przeczekania rozległych opisów otoczenia. Jeśli macie w sobie choć trochę samozaparcia to myślę, że warto się z nią zapoznać, szczególnie, że znakomicie przedstawia życie ludności polskiej pod zaborami. 

★★★☆☆

Mam nadzieję, że Wam się podobało i że zostaniecie z nami na dłużej. Buziaki!
Udostępnij:

niedziela, 6 listopada 2016

"Historia bez cenzury" - Wojciech Drewniak

 ★★★☆☆




Historia bez cenzury  jest jedyną książką youtubera, którą miałam okazję czytać.  Śledząc kanał Wojciecha Drewniaka czułam ogromną chęć i pewnego rodzaju zobowiązanie do zapoznania się z jej treścią. Poza tym, nie dość, że o historii (która jest moim konikiem), to ma być ona przedstawiona w sposób ciekawy i "nieszkolny", co bardzo mnie zainteresowało. Po tym wstępie, nie zdziwi Was pewnie, że ją kupiłam, a jak tylko pojawiła się na moim czytniku, to zabrałam się do czytania.

Jak już zdążyłam zauważyć, jest to książka o historii. Dokładniej rzecz ujmując o władcach Polski, z bardzo różnych okresów - od Mieszka I zaczynając, a na Józefie Piłsudskim kończąc. Przedstawieni bohaterowie, zajmując każdy po jednym rozdziale, utworzyli razem dziesięć integralnych części Historii bez cenzury.


Szczerze mówiąc, mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony muszę autorowi przyznać, iż książka naprawdę jest ciekawa i wciąga, jednak z drugiej mam pewne obawy co do sposobu przedstawienia postaci historycznych, którym należy się szacunek. Sama, mimo że nie jestem specjalnie wrażliwa na wulgarne nawiązania do życia seksualnego bohaterów, to czułam momentami zgorszenie, a nawet obrzydzenie. Nie będę Wam rzucać cytatami, bo niektóre mają naprawdę niski poziom.

Jednak mimo tego mankamentu, muszę wspomnieć o tym, że Wojciech Drewniak ma naprawdę lekki styl pisania, a biografie władców czyta się naprawdę miło i przyjemnie. Każdy z nich przedstawiony jest w humorystyczny sposób, który w dziewięćdziesięciu procentach mnie rozśmieszał. Jestem jednak pewna, że nie każdemu przypadnie on do gustu. Polecam najpierw zapoznać się z youtubową twórczością autora, a dopiero później decydować, czy chce się sięgnąć po tą książkę, czy nie.

Sami bohaterowie przedstawieni są w nieco inny sposób, niż w typowych historycznych książkach. Pokazani są jako zwykli ludzie, popełniający błędy, czujący te same emocje i mający te same problemy co my.  Autor bardziej skupia się na ich życiu prywatnym, niż na faktach, choć i te wraz z jego komentarzami (zazwyczaj bardzo celnymi) możemy tu znaleźć. Dzieje każdej postaci są chronologicznie i porządnie opisane, co wpływa na bardzo łatwe przyswojenie sobie tych informacji.


Należy też pamiętać, że jest to książka bardzo subiektywna, o czym świadczą chociażby tytuły rozdziałów, np. Ciota na tronie- Stanisław August Poniatowski. Muszę jednak przyznać, że każdy z władców oceniany jest, mimo że surowo, to tylko na podstawie faktów. Autor nie ubarwia, ani nie koloryzuje tylko po to, by ktoś wydał się lepszy, a ktoś inny gorszy. Jest to bardzo duża zaleta, ponieważ możemy poznać jego stanowisko, wraz z prawdziwym i rzetelnym uargumentowaniem.

Podsumowując, nie jest to książka dla każdego. Na mnie nie wywarła złego wrażenia, ale arcydziełem także nie mogę jej nazwać. Jeśli macie ochotę na ciekawą i wciągającą lekturę z wątkami historycznymi i nie jesteście zbyt wrażliwi na potoczny i wulgarny język, to jest to książka dla Was. Nie przejmujcie się tym, czy lubicie historię, czy nie, bo jest to lektura, która wciągnie każdego, niezależnie od upodobań.

Podobało Ci się? Zostań z nami na dłużej! Obserwuj bloga!

https://www.blogger.com/follow.g?view=FOLLOW&blogID=60422202341202684



Udostępnij:

piątek, 21 października 2016

"Załącznik" - Rainbow Rowell

★★★☆☆


Książka Załącznik była pierwszą pozycją z dorobku Rainbow Rowell, którą miałam okazję przeczytać. Po dość dobrych opiniach krążących o Fangirl  i Eleonorze i Parku byłam przekonana, że lektura będzie dla mnie czystą przyjemnością. Jej piękna okładka także podniosła wysokość moich oczekiwań, mimo że wiem, iż nie powinno się oceniać książki po okładce, to uważałam że kiedy coś jest tak piękne na zewnątrz, to środek także musi taki być. Tak właśnie zaliczyłam największe rozczarowanie w mojej książkowej karierze. Może nie powinnam stawiać tak wysoko poprzeczki i wówczas upadek na twarde rozczarowanie nie byłby tak bolesny... 

Zaczynając czytać poznajemy Lincolna O'Neilla, który jest niezadowolony ze swojej pracy, gdyż wyobrażał sobie, iż będzie ona polegać na budowaniu zabezpieczeń sieciowych i odpieraniu ataków hackerów, a faktycznie zajmuje się filtrowaniem emaili innych pracowników i wysyłaniem im upomnień. Pewnego dnia przez zaporę zostają zatrzymane emaile dwóch przyjaciółek - Beth i Jennifer. Ich korespondencja wciąga go do tego stopnia, że nie wysyła im nagany. Dowiadując się o coraz większej ilości spraw osobistych koleżanek z pracy zakochuje się w jednej z nich. Jednak jest już za późno, by tak po prostu wyznać jej miłość.


Powieść jest ogólnie rzecz ujmując ciekawa, ale momentami czytało mi się tak ciężko, że naprawdę całą silną wolą starałam się zostać i przebrnąć przez kolejny rozdział. Osobiście uważam, że jest ona przewidywalna. Zostaje nam tylko czekać na poznanie sposobu, w jaki stanie się nieuniknione. Może to tylko moja opinia, ale to, co Rowell zmieściła na prawie pięciuset stronach można by spokojnie ścisnąć i zmieścić na co najwyżej trzystu.

Bohaterowie także nie budzili mojej sympatii, może poza Beth i Jennifer, które uratowały mnie przed katuszami jakie spotkałyby mnie przy czytaniu tej książki bez nich. Lincoln wywoływał u mnie tylko politowanie i niechęć. Jest on mężczyzną niezdecydowanym, skrzywdzonym przez kobietę i ciągle na nowo rozpamiętującym przeszłość. Do tego dokłada się oczywiście to, że mieszka z matką i nie ma pomysłu na siebie. Matko jak ja nienawidzę takich niezdecydowanych ludzi! Na szczęście im dalej czytałam tym stawał się bardziej ogarnięty i rozumny, a także coraz bardziej się usamodzielniał, co z czasem poskutkowało ociepleniem się moich uczuć do niego. Bohaterzy drugoplanowi i trzecioplanowi nie wywoływali u mnie żadnych głębszych emocji, co prawdopodobnie wynika z krótkiego czasu, kiedy mogłam ich poznać. Jeśli mam określić te, które mi towarzyszyły, to powiem tylko, że były pozytywne.


Sam wątek emaili jest dla mnie bardzo ciekawy. To, że "przekopiowane" zostały wrzucone do książki jest wielkim plusem. Losy bohaterek przedstawione z ich perspektywy były dla mnie ciekawą lekturą. Korespondencja obu pań jest bardzo zabawna i dostarcza rozrywki podczas brnięcia przez tę historię. Ich życie wydaje mi się jedynym nieprzewidywalnym i naprawdę ciekawym elementem książki i gdyby nie on to zdecydowanie przerwałabym czytanie.

Załącznik Rainbow Rowell rozczarował mnie, ale nie powiedziałabym, że jest złą książką. Jeśli podejdziecie do czytania jak do kolejnego romansu okaże się, że po kilkudziesięciu pierwszych stronach naprawdę Wam się spodoba. Jest lekturą przyjemną i zabawną, jednak posiada kilka niedociągnięć, które prawdopodobnie wyolbrzymiłam, gdyż oczekiwałam od tej książki o wiele więcej. Wiem jednak, że to mój błąd i mam nadzieję, że nigdy już go nie popełnię. Jeśli chcecie sami poznać tą historię to koniecznie sięgnijcie po Załącznik.


Tymczasem ja życzę Wam miłego dnia i uciekam czytać.

Udostępnij: